Controversy: persistence * Kontrowersje: wytrwałość

THIS IS AN OLD POST WHICH HAS BEEN RE-EDITED (FEBRUARY 2015)
Most of us avoid confrontation at all costs.
How often do we suffer in silence when being badly served when eating out, when being mistreated at work, when not getting the service or items that we have purchased? All those things cost us money, time and energy. We have to learn to stand up for ourselves, speak up and negotiate. If You don't succeed at the first time, try over and over again.

My mother is very good at going for her rights when it comes to customer service. Many people would give up and wouldn't even start discussing their issues and dissatisfaction but not my mum. She knows what's right for her and she fights for that without caring what others may think.

I have had two accidents recently related to today's note.

The first story:

I was shopping online a little bit and found a great deal on a high-quality bag. I had been looking for such a bag for a long time and that was the perfect opportunity to get it. I won the online auction and after exchanging emails with the seller it turned out that the bag was fake and a teenage girl was on the other side of the screen posting unreal photos and exaggerating the price of the postage. The worst part was that I have transferred already the money but didn't want that bag and that little girl didn't want to give my money back. I played that cool, kept all the e-mails on my computer, got a copy of a money transfer from my account and didn't give vent to my emotions. I simply contacted the auction house, presented my case and sent all the proves. The account that has been used by that girl (or rather her father's account) has been blocked and she has been asked to pay extra rates to the auction house. Of course, she was bothering me via Facebook and e-mail, sending horrible and threatening messages but in the end she has been forced to pay me back including extra costs ( I earned on that transaction). The entire process of getting my money back took around two weeks. I just kept on calling the auction house to make sure they were busy with my case. It wasn't small money in the end and they were a little bit fed up with me, but I had to fight for myself and won.

The second story:

Well, that one hasn't finished yet but I'll share it anyway. As all of You know I was going to a conference about three weeks ago. I always fly with KLM, but there were no connections to my final destination so I had to use airlines that belong to Star Alliance. I had had already a very uncomfortable flight with LOT once, but decided to go with Lufthansa (they are both in Star Alliance).  

My flight was scheduled at 7 am and I had to transfer to Germany to get to Cracow. The layover between my connecting flight was around 3 hours. The plane has started warming up engines while all passengers were boarding. We entered an extremely cold airplane. It turned out that the plane was stuck to the ground because of ice and we were all kept on the board for THREE HOURS. I was getting crazy in there. Nobody could get out. I missed my connecting flight and in the very end of my trip the airline company lost my luggage. I was in the fury. I was trying to contact Lufthansa and left even public comments on social media about their service but no response. Out of 4 flights, three of them were delayed. I have read a lot about European Customer Law regarding flights and all my friends are encouraging me to fight for my rights. I have been very disappointed with the quality of the service and don't think I'll fly with Star Alliance again.

If You're having a story about You being persistent and getting what You deserve, please share with us either in here or on Facebook.

Photos come from the Internet

TO STARY ARTYKUŁ, KTÓRY ZOSTAŁ POPRAWIONY (LUTY 2015)
Wielu z nas unika konfortancji za wszelką cenę. Jak często cierpimy w milczeniu, mimo że nie jesteśmy zadowoleni z obsługi, kiedy jemy na mieście, sposoby w jaki jesteśmy trakotwani w pracy, czy jakości usług i produktów, jakie kupujemy? Te wszystkie rzeczy kosztują nas nie tylko pieniądze, ale też czas i energię. Musimy nauczyć się, żeby stawać za sobą murem, mówić na głos, co nam się nie podoba i negocjować. Jeśli nie uda się za pierwszym raz, próbuj dalej.

Moja mama jest bardzo dobra w dochodzeniu swoich praw, jeśli idzie o serwis klienta (to pewnie z powodu tego, że zna go sama na pamięć i wie, jak klient powienien być traktowany). Wielu ludzi dawno by się poddało, albo nawet nie zaczęłoby dyskusji na temat swojego niezadowolenia, ale nie moja mama.Ona wie do czego ma prawo, a gdzie zaczynają się jej obowiązki i walczy o to bez zawracania sobie głowy tym, co inni mogą sobie pomyśleć.

Miałam ostatnio dwa doświadczenia, które w jakiś sposób łączą się z dzisiejszym wpisem.

Historia numer 1:

Trochę kupowałam w sieci i natknęłam sie na wysokiej jakości torebkę w domu aukcyjnym, który prowadzi swój serwis także online. Szukałam dokładnie takiej torebki od dłuższego czasu i teraz nadażyła się okazja. Wygrałam aukcję, przelałam pieniądze, ale po wymianie e-mailowej ze sprzedającym wyszło, że torebka to podróbka, zdjęcia były nieprawdziwe, a całą transakcją zajmuje się nastolatka, która żąda wygórwanej ceny za przesyłkę. Najgorsze było to, że pieniądze zostały już przelane na jej konto, ja torebki nie chciałam, a ona nie zamierzała oddać mi pieniędzy. Postanowiłam mimo wszystko zachować zimną krew i załatwić całą sprawę spokojnie i profesjonalnie. Nie dałam upustu emocjom, by nie napisać czegoś w e-mailu, co mogłoby być użyte przeciwko mnie. W międzyczasie zebrałam wszystkie dowody z transakcji: kopia ze strony domu aukcyjnego na temat torebki, zebrałam e-maile, pobrałam potwierdzenie przelewu z mojego konta bankowego i skontaktowałąm się  domem aukcyjnym. Wszystkie dokumenty zostały przesłane i teraz pozostało mi jedynie czekać. Konto tej dziewczynki (albo, jak się później okazało jej taty) zostało zablokowane i nałożone zostały jakieś dodatkowe opłaty, czy kary na to konto za sprzedaż nieprawdziwych towarów i użytkowanie konta przez osobę niepełnoletnią. Naturalnie, ta nastolatka męczyła mnie wiadomościami na Facebook'u i e-mailami o tym, jaka to ja jestem okropna i zła, i że chcę zrujnować jej życie, a to przecież tylko głupia torebka (widocznie nabawiła się w domu problemów?). Cały proces zwrotu pieniędzy zajął około dwóch tygodni i na samym końcu pociagnięto tę nastolatkę do odpowiedzialności. Dom aukcyjny zmusił ją do nie tylko do oddania pełnej sumy, ale nałożyło na nią dodatkowe koszta. Na całej transakcji zarobiłam, ale nie było to przyjemne doświadczenie. W ciągu całej tej sprawy dzwoniłam do domu aukcyjnego, żeby sprawdzić, czy zajmują się moją sprawą na bieżąco, bo w końcu nie były to małe pieniądze. Mieli mnie trochę dość, ale przyśpieszyli całą sprawę i na końcu wygrałam.

Historia numer 2:

Ta sprawa nie jest jeszcze zakończona, ale mimo to podzielę się nią z Wami. Jak zapewne wiecie około trzech tygodni temu leciałam na europejską konferencję do Krakowa. Zazwyczaj latam z KLM, ale że nie było lotów do Krakowa z Amsterdamu obsługiwanych przez te linie lotnicze i przyszło mi skorzystać z usług linii oferowanych przez Star Alliance. Miałam bardzo niemiłe doświadczenie z polskimi liniami LOT ostatnim razem ( a to część Star Alliance), ale w końcu zdecydowałam się na Lufthansę.

Planowana godzina wylotu to 7 rano i miałam przesiadkę w Monachium. Czas między dwoma przelotami wynosił 3 godziny, żebym nie musiała się nigdzie spieszyć i brałam też pod uwagę, że mogą wystąpić jakieś drobne opóźnienia z powodu złej pogody. Samolot zaczął rogrzewać silniki, kiedy pasażerowie wsiadali na pokład. Weszliśmy do niezwykle wychłodzonego samolotu (w sumie stał na zimnym lotnisku całą noc). Okazało się, że nie sprawdzono stanu samolotu wystarczająco wcześnie i że z powodu grubej warstwu lodu, maszyna przymarzła do podłoża i nie można było jej ruszyć. Pasażerów trzymano przez TRZY GODZINY na pokładzie. Myślałam, że czegoś dostanę tam. Nikt nie mógł opuścić pokładu. Ominęłam swój lot przesiadkowy i na sam koniec podróży, kiedy już wylądowałam w Krakowie to okazało się, że firma lotnicza zgubiła mój bagaż... Byłam we furii. Miałam przy sobie tylko błyszczyk, klucze, portfel i paszport. Próbowałam skontaktować się z Lufthansą i zostawiłam nawet kilka komentarzy na stronach mediów społecznościowych, ale bez ich reakcji. Trzy z czterech przelotów w ciagu 5 dni miały opóźnienie... Dużo czytałam na temat Europejskiego Prawa Ochrony Konsumenta, jeśli idzie o przeloty. Wszyscy moi znajomi zachęcają mnie, żeby walczyć o swoje prawa. Jestem bardzo rozczarowana jakością serwisu, jaki oferują linie Star Alliance i nie sądzę, że będę jeszcze kiedyś korzystać z ich usług.


Zachęcam do podzielenia się historiami w komentarzach pod wpisem, albo na Facebook'u, kiedy musiałyście być wytrwałe i dochodziłyście swoich praw.

Zdjęcia pochodzą z Internetu